~ile~

1967


~dawno~
2006
grudzień (2)

2007
styczeń (1)
luty (2)
marzec (1)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (2)
lipiec (1)

2008
luty (1)

2010
maj (1)

brak kategorii (13)
wszystkie (13)

my-notesfifth-elementeat-slugpunkowiecwpogonizamarzeniami

Mój Profil

Podlinkuj

~zeszyt~
#patrz#
#bazgrol#
~autorka~

~polub~



~sonda~


~prywatnie~


~mini czat~




~anielskie cytaty~

"Jeśli choć jedną dobrą myśl
wniosłeś do czyjegoś umysłu
jedno dobre uczucie zaszczepiłeś
w czyjeś serce; jedną godzinę
szczęścia rozpromieniłeś smutne
szare życie, spełniłeś zadanie
Anioła na ziemi"

***

"moim sąsiadem jest anioł
on strzeże ludzkich snów
dlatego wraca późno do domu
na schodach słyszę dyskretne kroki
i szelest
zwijanych skrzydeł
on rano staje w moich drzwiach
i mówi:
twoje okno znowu
świeciło długo
w noc"


czwartek, 27.maja.2010, 11:53
Znalazłam swoje stare opowiadanie, na starym profilu i poprostu nie mogłam go tam zostawić. Może kiedyś wrócę do pisania.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Wiem .
Jestem okropna i nie pisałam notek i ogólnie. No ale kurcze w czasie kiedy nie pisałam tej historii , sama tworzyłam swoją :D Znaczy zakochałam się i takie tam , teraz jestem bardzo szczęśliwa i mam duuuużo pomysłów :) Więc wracam do pisania … Mam nadzieje że się wszyscy nie obrazili na mnie …I że nie powstanie dziesięć innych blogów kończących tą historię :P Mimo wszystko … ZDRAJCY :P zresztą :D



Tydzień po zawartym zakładzie …

-Błagam nie dobijaj mnie . – Madlen leżała na swoim łóżku pod stertą zużytych chusteczek higienicznych .
-Wiesz co , w sumie ja zawsze mam racje nie ? – Trick usiadł na brzegu łóżka .
-Zamknij się… -walnęła głową w poduszkę mrucząc coś pod nosem .
-No może nie zachowałem się fer..- odchrząknął .- Bo słyszałem o jego homoseksualnych skłonnościach … ale Ty zachowałaś się bardzo honorowo .
Madlen podniosła głowę . Nie można było stwierdzić czy była czerwona ze złości czy znowu miała gorączkę , jej wyraz twarzy –chęć mordu . Milczała .
-Oj już nie denerwuj się tak to tylko zapalenie płuc , zresztą prawie nikt Cię nie widział w tym parku …-powiedział wdzięcznie i beztrosko .
-Chcesz powiedzieć … że WIEDZIAŁEŚ –bardzo zaakcentowała to słowo – że on był Gejem?
Trick wyszczerzył ząbki i kiwnął twierdząco głową .
-I mimo to … pozwalałeś mi na ośmieszanie się w towarzystwie jego i jego kolegi ?- jej głos stawał się coraz bardziej ochrypły .
-To był jego chłopak … -zacieszał dalej .
-Darzę Cię czystą … niczym nie skażoną nienawiścią ..-pisnęła i wtuliła się w poduszkę .
-Oj nie dramatyzuj . jak to powiedziałaś ? „mogłabym mieć każdego” – wstał , podszedł do komody na której leżały sterty tabletek syropów i witamin . – na co masz ochotę ?
-Na te zielone miętowe … -jęknęła przykrywając się kołdrą .
-Do dobrze dam Ci jeszcze te żółte na gorączkę …-nalał do szklanki trochę wody i zaniósł dziewczynie razem z tabletkami .
Madlen posłusznie połknęła tabletki popijając je wodą , nie miała siły ani zamiaru dziękować. Od razu zasnęła .

Trick pogłaskał ją po głowie , odgarnął niesforny kosmyk włosów opadający jej na twarz i uśmiechnął się sam do siebie .
-Ale mi się waleczna trafiła – powiedział cicho.

Następnego dnia rano , czyli w poniedziałek ,dziewczynę obudził szturchaniem młodszy brat. Usiadł koło jej łóżka i patrzył na nią wielkimi niebieskimi oczyma w milczeniu .
-Czego chcesz ?- jęknęła .
-Zaraź mnie .-powiedział po chwili zastanowienia.
-Co?- spojrzała na niego zaspanymi oczyma.
-Słyszałaś … chuchnij na mnie , dam Ci kieszonkowe .- chłopczyk zmarszczył brwi . Miał niespełna 12 lat .
-Bujaj się .- odwróciła się do niego tyłem .
-Nienawidzę Cię , Śmierdzisz miętą .- burknął ,wstał i wyszedł.
Madlen rzadko utrzymywała kontakt ze swoim młodszym bratem , mieszkała na swoim strychu , a na duł schodziła czasem tylko posprzątać , zjeść coś i wyjść z domu .
Była 7 rano , Madlen nie mogła już zasnąć , wiedziała ze dzisiaj nie idzie do szkoły , dziś wyjątkowo Trick po nią nie zajdzie i siłą tam nie zaciągnie . Ta myśl nie dawała jej spokoju .
Sama w sumie nie wiedziała czy to dobrze czy źle . Ogarnął ją nagle strach . Kolejny raz przyzwyczaiła się do kogoś .
-Cholera …-wstała z łóżka. W pokoju panował ogólny bałagan , na podłodze chusteczki na pułkach lekarstwa i kubki po herbatach z cytryną które namiętnie przynosiła jej matka .
Odgarnęła z pułki tabletki i poprawiła przewrócone zdjęcie .
-A jednak .-Dopiła herbatę i zaczęła się ubierać .
Czuła się już o wiele lepiej , mimo że ból w klatce piersiowej nadal nie ustępował a nos ciągle zapychały kolonie zarazków .

-Nigdzie nie idziesz .- powiedziała stanowczo mama Madlen zmywając naczynia .
-Ale naprawdę czuje się już dobrze … -kłamała dziewczyna
-Nie i już, słyszałaś co lekaż mówił ? TYDZIEŃ moja droga .-zakręciła kran i wytarła dłonie w fartuch- a teraz do łóżka … raz raz raz!
Dziewczyna wyszła z kuchni. Zostawiła plecak na przedpokoju i wróciła na strych.
-Już mi odbija , pewnie mam gorączkę czy cos ….-usiadła na łóżku.
-Czy ja wiem …
Zerwała się nagle słysząc czyjś głos .
-Spokojnie …
-Kto tu jest ?! – zaczęła się rozglądać nerwowo po pokoju , nie wiedziała czy to ktoś robi jej głupi żart czy po prostu to z powodu gorączki słyszy czyjś głos.
-Nie ważne . –głos zrobił się oschły . – Trick to nie przyjaciel . Rozumiesz?
-Nie rozumiem! Kim ty jesteś ?!- Madlen przestawiła się na stan bojowej gotowości , a mianowicie wzięła do ręki najbliższą możliwa broń czyli parasolkę .
-Oj nie wydzieraj się tak bo Cię usłyszy ..
-Niby Kto ?! –ścisnęła mocno parasolkę .
-No Trick . I przyjdzie …
-Trick jest w szkole i nie przyjdzie bo krzyczę ! Gadaj kim jesteś ?! – Madlen ogarnął lęk.
-Zobaczysz przyjdzie jest zły .
-Trick nie jest zły on ..
Do pokoju wszedł Trick Crow jak gdyby nigdy nic.
-Postanowiłem wrócić i dotrzymac Ci towarzystwa .- powiedział jak gdyby nigdy nic .- Co Ty robisz ?
Dziewczyna patrzyła na niego przerażona ściskając w ręku parasol , nie słyszała już żadnego głosu ale dobrze pamiętała co ów głos jej powiedział .


Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Zwykle kiedy Listopad się kończy robi się zimno mokro i szaro , w tym roku raczej nic tego nie zmieniło . Pogoda była okropna , towarzystwo parasola było niezbędne podczas porannego spaceru do szkoły , wraz z dniem 1 Grudzień urosło zapotrzebowanie na liczenie dni do Bożego Narodzenia i ferii zimowych na zmoczonych szybach sklepowych pomału zaczynały leniwie zwisać lampki świąteczne a opuchłe twarze kiczowatych Mikołajów zachęcały zapracowanych rodziców do zakupu prezentu na 6 grudnia..
Madlen kończyła myć naczynia , w weekendowe popołudnia sterta naczyń zawsze czekała na nią w tym samym miejscu niedaleko okna. Kiedy układała ostatni talerz na suszarce w oknie pojawiła się znajoma ,przemoknięta do suchej nitki postać .
- Nie wiesz gdzie są drzwi ?! – spytała szczerzącego się do niej chłopaka .
- Co?! – usłyszała zagłuszony deszczem krzyk .
Zdenerwowana wytarła ręce w kuchenną szmatkę , wyszła na przedpokój chwyciła parasolkę i wyszła na dwór . Kuchenne okno wychodziło na niewielki ogródek , który jesienią wydawał się jeszcze mniejszy i brudny . Dziewczyna przeszła na tyły domu , Trick w mizernej bluzie z kapturem skakał z jednej kałuży w drugą .
- Czy ty dobrze się czujesz ?- spytała mocno trzymając parasolkę bo wiatr rozwiewał krople deszczu wszędzie .
- Wspaniale ! – wskoczył do kałuży zaraz obok niej i pobrudził ją błotem.
- Jesteś chory ? – spytała wycierając z twarzy mokrą maź.
- Nie dlaczego ? – sprawiał wrażenie uradowanego małego dziecka , które ktoś wypuścił na podwórko w tak okropną pogodę.
Madlen stała wryta , nie wiedziała co ma robić , czy strzelić go parasolką po łbie ? Czy może od razu zadzwonić po karetkę ? To wszystko wydawało się dziwnym snem który za chwile miał się skończyć , ale nie zrobiło się jeszcze dziwniej kiedy zamiast deszczu zaczął padać śnieg .
-ŚNIEG!! – chłopak z radości rzucił jej się na szyję .
-Łaaa! - wrzasnęła a parasolka wypadła jej z rąk .
-Dlaczego się nie cieszysz ! Przecież to śnieg! - zaczął podskakiwać nadal ja przytulając .
-Przecież wiem ! Uspokój się ! –odepchnęła go .
W jednej chwili kiedy Trick napotkał przestraszone i zdziwione spojrzenie Madlen uspokoił się , jakby to on przed chwila się obudził z dziwnego snu .
- Co Ci się stało ? – spytała podnosząc z ziemi brudny od błota parasol .
- Ty nigdy nie cieszyłaś się kiedy padał śnieg ? – spytał ponuro .
- Jak miałam pięć lat ? –strzepała z ramienia białe płatki .
- Aha no tak ... –schował ręce do przemokniętych kieszeni .
- Zachowujesz się tak jakbyś pierwszy raz widział śnieg ...- patrzyła na niego podejrzanie .
Chłopak wyglądał przez chwile tak jakby chciał to potwierdzić ale po chwili zastanowienia rzucił od niechcenia :
- Ja po prostu cieszę się każdym dniem ...
- Carpe Diem ..
- No...
- Już to przerabiałam –mruknęła pod nosem składając parasol - idź się przebrać mama kupiła gorącą czekoladę –dodała widząc nieco zawiedzioną minę na zmokniętej twarzy .
- Hmmm... no dobra ... – podbiegł do bramki wyjściowej u uśmiechnął się do wchodzącej na ganek Madlen . – I mam nadzieje ze są jeszcze ciastka!
- Nadzieja matką głupich!


-Nadal nie rozumiem co Cię napadło żeby robić takie cyrki w moim ogródku... – siedzieli w pustej kuchni , mama dziewczyna robiła akurat pranie w piwnicy .
- Sam nie wiem ... tak mnie jakoś naszedł dobry humor ... – wzruszył ramionami i podsunął do siebie kubek pełen gorącej czekolady .
- Ale czemu akurat w moim ogródku ? – siadła przy stole naprzeciwko niego .
- Myślałem że wyjdziesz do mnie ...
- Porzucać się błotem ? – spytała drwiącym tonem .
- Drętwa jesteś tyle Ci powiem , nic dziwnego ze nie masz chłopaka ... – wziął łyka ciepłego płynu .
Madlen otworzyła usta , naszła ją ochota mordu , nawet łyżeczka leząca obok Tricka była dla niego teraz zagrożeniem .
- No co a nie jest tak ? – uniósł lekko brew , uśmiechając się złośliwie .
- Powiedzmy że nie spotkałam jeszcze tego jedynego ... – starała się sprawiać wrażenie nie ruszona złośliwymi uwagami chłopaka a środku gotowała się na twardo ...
- Taaak ? – odstawił kubek patrząc na nią wyzywająco .
- Taak! I mogłabym mieć każdego... – rzuciła posyłając mu równie wyzywające spojrzenie .
- Chłopak na którego tak się gapiłaś na ulicy ... o rok starszy klasa druga , profil matematyczny , imię Charli , tydzień ? –wstał i wystawił jej dłoń przed nos .
- Stoi! – wstała i podała mu dłoń.
- Jak przegrasz w bieliźnie biegniesz przez park .- ściskał mocno jej dłoń.
- Jeśli wygram ... odpowiesz na moje wszystkie pytania bez wykrętów i zapoznasz ze swoja rodziną ... – zmrużyła oczy .
- Stoi .
- Stoi .
Trick przeciął ich uścisk , zakład przyjęty .

Notka dwa razy taka jak być powinna ...jest więcej opisów ... powiedzmy że się staram ^^ Mam zamiar zrobić dział z szablonami na bloga ... jeszcze nad tym myślę :D

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
-Jak ty to zrobiłeś?!
-No wiesz refleks...
-Nienormalny refleks....
-O ...widzę że nie przeszkadza Ci że leżysz na mnie ...- rzeczywiście Madlen po tak szybkim i gwałtownym szarpnięciu wylądowała na Tricku i przez dobrą minutę leżała na nim w szoku.
- Co ?- spytała nieprzytomnie
- Mi to też to w sumie nie przeszkadza ...tylko trochę mi wbijasz ten łokieć.. i AŁA! – „nieświadomie” dziewczyna zwiększyła nacisk łokcia na żebra chłopaka wstając.
- Ojej ... przepraszam .- uśmiechnęła się słodko i niewinnie , wyciągając do niego dłoń.
- Za co ?- jęknął korzystając z wyciągniętej ręki.
- Oj nie wiem o co Ci znowu chodzi ...- rzuciła schodząc z molo .
Chłopak mruknął coś pod nosem i ruszył za nią .
Do południa szwendali się po mieście a kiedy dochodziła już godzina w której zwykli kończyć lekcje postanowili wolnym aczkolwiek pewnym krokiem wrócić na swoja ulice.
Pogoda jak na końcówkę listopada była niezwykle ciepła , chodniki były pełne ludzi śpieszących się gdzieś ,ludzie zwykle się śpieszą najprawdopodobniej nic innego w życiu nie mają do roboty , po prostu żyją. Madlen zawsze zastanawiała ta monotonia życia , mimo ze kiedy otwieramy oczy nie wiemy co nas czeka ale możemy się wielu rzeczy spodziewać ... Ale tego że wracając z wagarów nagle coś się zmieni , nie mogła przewidzieć.
Jedna z pędzących na oślep osób wpadła na nią .
-Przepraszam ! Bardzo przepraszam! – powiedział pospiesznie wysoki chłopak i wrócił do szeregów ludzi spieszących się. Miał kruczoczarne kręcone krótkie włosy i najpiękniejszy uśmiech jaki kiedykolwiek Madlen widziała. Dziewczyna stała tak przez chwile zauroczona ,patrząc w oddalająca się postać chłopaka , którego nie znała i nie miała pojęcia czy kiedykolwiek pozna.
-Bzzzt ... Ziemia do Madlen , Ziemia do Madlen czy mnie słyszysz? Odbiór! – Trick zaczął machać jej rękoma przed oczami ....
-Co chcesz ?! –.... co sprawiło że wybił ją z błogiego transu.
-Nawet nie wyobrażasz sobie jaką miałaś minę.... – zaczął się śmiać.
-Jaką minę? O co Ci chodzi ... daj mi spokój...– warknęła i ruszyła na przód pośpiesznym krokiem mrucząc coś w stylu „ już nawet nie można się zmaśleć...”
- No taką trochę podobną do zdziwionego...- dogonił ją i oberwał z pięści w ramie. – Ty się nade mną znęcasz!
- Jak Ci tak źle to ..
- No dobra nie kończ ...
- Dopiero zaczynam – pokazała mu język i nagle zaczęła biec –ostatni pod bramką zbuka!!
- Co to jest zbuka?!! –rzucił się w pogoń


Wiem że krótka ... ale już wszystko mam po zaliczane to notki będą o wiele częściej i będą nawet dłuższe, obiecuję i postaram się was poodwiedzać i poczytać zaległe notki niektórych opowiadań^^
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Jak zwykle przepraszam za spoźnioną notkę , ale teraz w moim prywatnym zyciu tyle się dzieje że poprostu nie mam głowy żeby pamietac o czymkolwiek.... a to wsyzstko wina samców ...samce sa złe ;p Dziękuję za cierpliwość ;)

- Patrick to twój brat ? Nie jesteście podobni ... – Spytała Madlen po dłuższym milczeniu , Trick udał ze nie usłyszał pytania i przyspieszył kroku . Był wyraźnie zdenerwowany , zmarszczył brwi patrząc ciągle w chodnik , myślał o czymś wyjątkowo intensywnie . - ... jesteś jakiś dziwny ... – dodała wyjątkowo łagodnie ...
- To nie jest mój brat . – zdmuchnął grzywkę z czoła .
- Twój ojciec raczej też nie ... – chłopak stanął w miejscu , Madlen nigdy go nie widziała w takim stanie , Trick zdenerwowany , nawet kiedy oberwał od niej torbą w nos nie miał takiej miny , dlatego też dziewczyna zachowywała spokój , bała się że patrzący w chodnik stojący obok niej osobnik może wybuchnąć ...
- Wiesz co ? – podniósł na nią wzrok i uśmiechnął się , gdzieś pod tą rozwianą czupryną zakiełkował jakiś na wskroś zły plan , który odbijał się w jego brązowych oczach .
- Co ? – dziewczyna uśmiechnęła się kącikiem ust .
- Nie idziemy dziś do szkoły ....
- No nareszcie mówisz do rzeczy! – ucieszyła się jak dziecko , bo odkąd Trick po nią zachodził nie opuściła prawie żadnej lekcji , można by powiedzieć że pilnował bardzo dokładnie jej edukacji .
- Nie ciesz się tak jutro wszystko nadrobisz
- No dobra ... – mruknęła z wyrzutem . - ...to gdzie idziemy ? – zagryzła wargę patrząc na niego radośnie .
- Zobaczysz ... – ruszył przodem , sam nie wiedział gdzie idą chciał po prostu zmienić temat , nie chciał odpowiadać na niezręczne dla niego , może nawet niebezpieczne pytania .
Madlen od jakiegoś czasu zaczęła się częściej uśmiechać wszystko za sprawą , irytującego natręta , który za wszelką cenę wpychał się w jej życie .
- To może chodźmy nad jezioro ... – jęknęła bo nogi już zaczynały ją boleć ... od godziny czasu szła za Trickiem i naprawdę starała się nie narzekać.
- Dobra , musimy gdzieś dojść bo mam już dosyć twoich jęków ....
- Jakich jęków ! - krzyknęła zdenerwowana .
- ..i tego jak reagujesz na zwracaną Ci uwagę.- westchnął.
- No niby ja ... – burknęła
- No niby tak ...- odburknął
- Czasami mam Cię dosyć ... – mruknęła pod nosem .
- Ale niestety nie potrafisz beze mnie żyć ..- stanął w miejscu i wyciągnął się ziewając .
Madlen też stanęła , zaczęło razić ją zimne jesienne słonce , nie zwróciła uwagi na to co powiedział Trick tylko biorąc głęboki oddech ruszyła w stronę mola . Na plaży było pusto, zresztą ten placek brudnego piasku zarośniętego miejscami trawą nie można było nazwać plażą a raczej zarośniętym placem piasku . Zanim weszła na molo odłożyła swój plecak i ostrożnie stąpając po spróchniałych już trochę deskach doszła do samego końca , siadła i czubkami butów dotykała tafli wody .
Trick stał jeszcze przez chwile w miejscu , miał niewyraźny wyraz twarzy , trochę zamyślony i przygnębiony ale szybko zamaskował go głupawym uśmieszkiem .
- Nie boisz się że wlecisz ? – powiedział wchodząc na pierwszą trochę dziurawą deskę .
- Jeśli będziesz trzymał się z daleka ..... – mruknęła pod nosem , widać było że się zamyśliła patrząc na wodę .
- Znowu foch ? – podszedł do niej i usiadł obok .
- Czego ty ode mnie chcesz ? – spojrzała nie niego przez ramie
- Chcę Cię lepiej poznać ... –teraz to on patrzał na jezioro .- wcześniej mnie to raczej nie obchodziło .- powiedział jakby do siebie .
- Po co ? Poznajemy ludzi ... żyjemy z nimi a potem oni odchodzą i nie pamiętają.... a my nie potrafimy o nich za cholerę zapomnieć .. –ściszyła głos.
Zamilkli na dłuższą chwile , milczenie stało się nieznośne , każdy szmer zakłócał spokój.
- Wracamy ? – Trick odezwał się w końcu , pomału podnosząc się z niewygodnego drewnianego molo . – No chodź .. – ruszył w stronę plaży .
Madlen wstała pomału i otrzepała spodnie . Trick zamarł nagle w miejscu , jakiś chłodny dreszcz przeszył go na wylot , zerwał się i w momencie kiedy pod nogami Madlen pękła deska on chwycił ją za rękę i pociągnął do siebie .
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

"CROW IDIOTO WSTAWAJ!"

sobota, 5.maja.2007, 11:02


Tak jak każdego dnia wstaje słońce , tak codziennie (weekendu nie wliczając) na Madlen czekał pod domem Trick ze swoim śmiesznym „prawie dziecięcym” jak podsumowała dziewczyna plecakiem . Tego dnia słońce nie wstało, rutyna do jakiej od jakiegoś czasu przyzwyczaiła się dziewczyna została przełamana , czyli na dole nie czekał Trick z głupawym uśmiechem i komentarzem typu „ jeżeli nie masz w domu szczotki do włosów .... wiesz wystarczało powiedzieć „
- Co pokłóciliście się ? – spytała mama Madlen gdy ta w przedpokoju wiązała buty .
- Nie... chyba , znaczy ... – dziewczyna zawahała się przez chwile , przecież oni kłócą się prawie cały czas ...
- Może teraz ty zajdź po niego ...
- Nigdy w życiu! – pięć minut później stała pod drzwiami sąsiadów .
Znała Tricka już dłuższy czas ale nigdy nie była u niego w domu albo na podwórku , nigdy jej tam nie zapraszał , nawet nie znała jego rodziców , nie wiedziała czy ma psa , ogólnie mało o nim wiedziała . Sama nie chciała się naprzykrzać „aroganckiemu bucowi” , więc miała lekkie opory żeby zadzwonić do drzwi .
„On by nawet nie zapukał ... „ pomyślała sobie i zadzwoniła do drzwi .
Za drzwiami usłyszała jakiś męski głos , który krzyczał „ Przywieźli PIZZE! „ .
Dziewczyna zrobiła krok do tyłu , drzwi się otworzyły a w nich stał młody , całkiem całkiem zbudowany chłopak ( około dwadzieścia lat) w samych bokserkach .
Madlen której na ogół nie brakuje języka w gębie zatkało , otworzyła usta żeby coś powiedzieć ale za chwile je zamknęła , zrobiła się czerwona .
- O fuck ... Madlen tak ? Trick zaspał ... Eee ... wejdź proszę... – strzepał z ramienia piórko które delikatnie tam opadło .
Dziewczyna nadal nic nie mówiąc weszła na dość ciemny przedpokój .
- – krzyknął a jego według Madlen bardzo męski głos rozszedł się echem po całym domu ...
- PATRICK ZAMKNIJ MORDE! MY TU ŚPIMY! – kolejny męski głos rozszedł się echem po domu .
- WŁAŚNIE! – tym razem damski ...
-Wiesz co ... może usiądź sobie w kuchni .... – pociągnął Madlen za rękę przez korytarz i posadził na krześle w kuchni .
-Yhm..- wykrztusiła w końcu .
-....a ja po niego pójdę .. – uśmiechnął się ciepło i wyszedł.
Dziewczyna w końcu zaczęła swobodnie oddychać , zanim jednak zdążyła rozejrzeć się po kuchni wpadł Trick , trochę nie uczesany ale ubrany , wyraźnie zdenerwowany i lekko zaspany , bez słowa chwycił Madlen za rękę i bardzo szybko zaczął ciągnąc w stronę wyjścia .
- Przepraszam co ty robisz ? – stanęła w miejscu trzymając się framugi od drzwi do przedpokoju .
- Idziemy do szkoły tak ? –szarpnął mocniej i dziewczyna puściła , wyciągnął ja w końcu na ganek .
- Puszczaj już! – wyszarpała się – Co Cię ugryzło ?!
- Nic spóźnimy się do szkoły ...- powiedział i ruszył przed siebie .
Madlen przez chwile stała w miejscu , spojrzała na drzwi od domu , potem na Tricka , westchnęła głośno i ruszyła za nim .

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

"-Jeśli żyje to siódemka ."

czwartek, 5.kwietnia.2007, 13:37

Chciałabym wam życzyć miłych spokojnych i bardzo ciepłych świąt wielkanocnych , żebyscie wszyscy chociaż raz poczuli się w pełni szczęśliwi i kochani , bogatego chmika ^^ i bardzo mokrego Dyngusa :P



Nikt nie lubi szpitali , nawet sami lekarze idąc długim białym korytarzem nie mają zadowolonych twarzy , jasne lampy , numery na białych albo szarych już drzwiach , w koszach na śmieci zeschnięte kwiaty , zużyte kroplówki , połamane świecowe kredki , stara gazeta . Madlen szła wolno korytarzem na pierwszym piętrze „ odział ratunkowy” pisało na dużej tablicy nad szklanymi drzwiami , nie chciała żeby mama szła z nią czuła się winna całemu zdarzeniu , od grubej recepcjonistki z parteru dowiedziała się tylko tyle że Trick leży właśnie tam, żadnych konkretów , kobieta spojrzała tylko na nią i sucho powiedziała „pierwsze piętro , korytarz w lewo , odział ratunkowy „ i wróciła do swojej kawy i ciastek .
Za szklanymi drzwiami było więcej ludzi , poubierani na biało lekarze i pielęgniarki biegali od pokoju do pokoju , dziewczyna zaglądała do otwartych drzwi mając nadzieje że w którymś z pokoi leży Trick . Nigdzie nie mogła go znaleźć wiec zaczepiła pierwszą napotkaną pielęgniarkę.
- Przepraszam , wie pani może gdzie leży Trick Crow ..
- A co mu było ?- spytała oschło.
- Wypadek samochodowy ...- powiedziała drżącym głosem
- Jeśli żyje to siódemka .
- Jak to jeśli żyję ? – wystraszyła się .
- To jest odziała R ,A,T,U,N,K,O,W,Y- pielęgniarka przeliterowała i ruszyła szybkim krokiem do dyżurki .
Madlen stała przez chwile w bezruchu , wzięła głęboki wdech i ruszyła korytarzem , piątka , szóstka i wreszcie siódemka , drzwi były lekko uchylone chwiejnym krokiem weszła do pokoju. Pokój był pusty , pod oknem stało schudnie zaścielone białe łóżko a obok niego metalowa szpitalna szafka , zrobiła kilka kroków do przodu .
-Na pewno się pomyliłam , to nie może być siódemka.... nie może... – mówiła cicho do siebie a łzy napływały jej do oczu , usiadła na czystym łóżku i dała im upust .
-Trick ja nie chciałam ... – mówiła do siebie wycierając stróżki słonej wody z piekących policzków- ...naprawdę nie chciałam - załzawionym oczami spojrzała na okno , jesienne słońce tak ciepło świeciło .
- Nic nie szkodzi – Madlen drgneła , usłyszała za sobą głos chłopaka , odwróciła się .
W drzwiach stał Trick z kilkoma zadrapaniami i siniakami . Dziewczyna patrzała na niego jak na ducha .
- No dobra szkodzi ... prawie złamałem sobie rękę ... nie mówiąc o krwotoku z nosa ....
Wstała z łóżka i jeszcze trochę zapłakana podeszła do niego nie wierząc własnym oczom.
- Madlen.... – zaczął machać jej dłonią przed oczami .-..nic mi nie jest .....
Uśmiechnęła się przez chwile i nagle rozpłakała się na nowo , rzuciła mu się na szyje i przytuliła mocno .
- Ty kretynie , idioto , deklu, debilu ! Myślałam ze nie żyjesz! – krzyczała ciągle go przytulając.
- Och tak tez się cieszę ze Cię widzę ... – zaśmiał się głaszcząc ją po plecach .
- Zaraz ... – puściła go wytarła rękawem łzy i spojrzała na niego niedowierzając – jakim cudem nie masz nawet złamanego palca ?
- Chyba powinnaś się s tego cieszyć ? –chłopak miał zmieszaną minę .
- Ale ten samochód walnął Cię z ogromną prędkością .... nie ruszałeś się... – zrobiła kilka kroków do tyłu.
- Wydawało Ci się ... zahamował w ostatni momencie , byłaś w szoku , zresztą tera też jesteś... idziemy stąd ... – objął ją ramieniem i wyprowadził pomału z pokoju .
Madlen przestała się nad tym zastanawiać , było to więcej niż dziwne ale jedyne co ją obchodziło to, to ze Trick żyję i że jeśli nie zabierze tego ramienia to ona go osobiście zabije , co uświadamiła mu goniąc go przez całą szpitalną klatkę schodową aż do parkingu dla personelu gdzie w końcu oboje usiedli na betonie i łapiąc oddech śmieli się sami z siebie .
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

"-Zostaw mnie w spokoju! "

poniedziałek, 19.marca.2007, 21:58
Tydzień czasu minął odkąd Madlen zyskała nowych sąsiadów i nowego kolegę , można powiedzieć że zaakceptowała zgryźliwego natręta który władował się w buciorach do jej , jak jej się wydawało, poukładanego i samotnego życia indywidualistki .
-To miło ze zaprosiłaś mnie na obiad ... – powiedział Trick zdejmując buty w przedpokoju .
-Nie ja tylko moja mam , a poza tym i tak byś się wprosił ... czyż nie ? - oparła się o szafkę na buty i uśmiechnęła się do niego , wyjątkowo rzadko to robiła więc przykuło to uwagę chłopaka , nie na długo bo z kuchni wyłoniła się mama Madlen .
- Trick ! Jak miło Cię widzieć .... – wytarła białe ręce od mąki w grochowy fartuch .
- Dzień dobry ...- przywitał się grzecznie .
- Mamo ..
Mama dziewczyny stała uśmiechając się do Tricka i nie zwracała uwagi na córkę.
- Mamooo....- powiedziała przez zaciśnięte zęby .
-Słucham Cię skarbie ? – kobieta potrząsała głową jakby wyrwana z transu .
- Ty weź go adoptuj co ? –wyminęła ją ciągnąc za sobą rozbawionego całą sytuacją chłopaka .
- Zawołam was na obiad! –krzyknęła za nimi .
- Dobra! –Madlen wepchnęła Tricka na schody .
- Nie tak ostro ... –wszedł do jej pokoju .
- Niczego nie dotykaj i siadaj na fotel ...- zaczęła zbierać porozwalane rzeczy i wpychać na siłę do szafy z ciuchami .
- Za czysto to tu nie masz .....
- Czysto jest tylko trochę nie poukładane ... – jęknęła próbując zamknąć zapchaną szafkę .
- Prawie jak twoje życie co ? - wstał z fotela i zaczął układać porozwalane kosmetyki na komodzie .
- Co masz na myśli ? – z całych sił usiłowała zamknąć tą cholerną szafkę .
- No sama musisz przyznać że twoje życie nie jest poukładane ... – podniósł przewrócone zdjęcie i zaczął oglądać je uważnie .
- Zostaw to ... – zostawiła niedomkniętą szafkę w spokoju i zabrała mu zdjęcie .
- Kto to ? – spytał łagodnie.
- Ja nie poznałeś ? –warknęła kładąc zdjęcie przodem do ściany .
- A dziewczyna obok ? – oparł się o komodę obserwując ją uważnie .
- Moja przyjaciółka ... –westchnęła .
- Nie wiedziałem że miałaś przyjaciół...
- Co znaczy „miałam” ? Nadal mam! – oburzyła się , ale i posmutniała nieco .
- Nigdy jej tu nie widziałem , a jest całkiem całkiem ...
- Ty świnia jesteś wiesz ?Wyprowadziła się .. –zmrużyła oczy .
- Hej .. spokojnie , co nie znaczy że ty jesteś wybrakowana a gdzie teraz mieszka ? ... –uśmiechnął się kącikiem ust widząc ze Madlen robi się już czerwona .
- Nos już nie boli ? – uśmiechnęła się słodko.
Trick już chciał jej coś odpowiedzieć ale z dołu usłyszeli nawoływanie mamy Madlen .
- OBIAD!
W ciszy i bez większych przepychanek (bez łokcia w brzuch nie mogło się obejść) na dół .
-A gdzie tata i Marko ? – spytała Madlen siadając do stołu obok Tricka .
- Marko ma jakieś zajęcia w szkole , no a tata w pracy ... – powiedziała rozkładając sztućce .
Ojciec Madlen pracował jako ochroniarz w dwóch firmach na raz i rzadko bywał w domu , można powiedzieć że tam tylko nocował i jadał od czasu do czasu .Dziewczyna miała też młodszego , wścibskiego brata .
- To gdzie wyprowadziła się Amelia ? – spytał chłopak wbijając widelec w kotleta schabowego .
Madlen spojrzała na niego podejrzliwie .
-Chyba nie mówiłam Ci jak ma na imię ?
- Amelka ? Musiała się przenieść do większego miasta z rodzicami , jej rodzina miała problemy z...
- ...Mamusiu przyniesiesz mi kompotu ? – dziewczyna przerwała jej posyłając wściekłe spojrzenie .
- A tak dobrze , Ty też chcesz ? – zwróciła się ciepło do chłopaka.
- Nie dziękuję Proszę Pani .
- Daj spokój mów mi mamo ...- kiedy Trick uśmiechnął się od ucha do ucha Madlen zaczęła dusić się sałatką z fasoli.
- Coś nie tak kochanie ?
- Wy chcecie mnie wszyscy zdenerwować ... prawda ? Uwzięliście się na mnie ! –wstała .
- Madlen spokojnie .... – Trick też wstał.
- Spokojnie ?! A ja jestem nie spokojna!? – zaczęła krzyczeć .
- Uspokój się ...- mama dziewczyny jak gdyby nigdy nic żuła kawałek kotleta patrząc w talerz .
Dziewczyna wzięła głęboki wdech i odeszła od stołu szybkim krokiem ,wyszła z domu na podwórko , chłopak wybiegł za nią .
-Nie idź za mną! – wyszła na ulicę .
-Madlen , o co Ci chodzi ?! – z za rogu wyjechał bardzo szybko jadący samochód .
-Zostaw mnie w spokoju! - krzyknęła a pędzące auto uderzyło w chłopaka .
Kierowca zahamował , Madlen stała w szoku nie potrafiła wydobyć z siebie słowa , nie mogła się ruszyć , patrzyła nieprzytomnie w nieruchome ciało , ktoś krzyczał , jakiś inny samochód trąbił , a ona nic nie słyszała , nie mogła złapać oddechu , nie potrafiła się ruszyć nie umiała nawet zapłakać... opadła na kolana w oddali słychać było wycie karetki pogotowia.

Przyszła notka będzie szybciej , nie strajkować , jeśli ktoś dodał mnie do ulubionych (a ja tego nie zrobiłam) i czuje sie pokrzywdzony niech pisze w księdzę^^

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

"-No ale torbą po twarzy ? Nie przesadzasz ? "

niedziela, 25.lutego.2007, 16:20
Po dwóch godzinach lekcyjnych w całej szkole już huczało na temat nowego ucznia , Tricka Crow , a Madlen jako ze była jego sąsiadką musiała odpowiadać na najgłupsze pytania , ciekawych pseudo koleżanek , które po dwóch miesiącach nauki w jednej klasie zauważyły że istnieje ,
- To co on właściwie tu robi ? – spytała Mimi , dziewczyna która większość swojego życia spędza w łazience lub na zakupach .
- Nie wiem .- wzruszyła ramionami
- Jak to nie wiesz ?! – poprawiła sobie bluzkę która ledwo zakrywała pępek.
- Hmmm... pomyślmy ... –uśmiechnęła się słodko i głupkowato , jak niektóre „popularne” dziewczyny w szkole – bo mnie to nie interesuję ... i – spojrzała na
swoje paznokcie , potem na Mimi i zaczęła mrugać jakby wpadło jej coś do obu oczu – nawet gdybym wiedziała , to bym Ci nie powiedziała ... –przestała mrugać i pomachała , czerwonej ze złości koleżance – To Ciał ! – i ruszyła w swoją stronę nie czekając na reakcję .
- To co właściwie tu robisz ? - Madlen jednak postanowiła nawiązać jakikolwiek kontakt z chłopakiem.
- Ja ? – szedł z nią korytarzem szkolnym na ostatnią lekcje.
- Twój brat bliźniak .- przewróciła oczami.
- Nie mam brata bliźniaka .- pokazał jej język ]
- TY – zaczęła pomału tracić cierpliwość .
- Chyba się uczę... – oparł się o drzwi klasy .
- Z Tobą to jak z dzieckiem . – warknęła .
- A z Tobą jak z żoną...- uśmiechnął się zgryźliwie.
Zadzwonił dzwonek i wszyscy zaczęli wchodzić do klasy , oprócz Tricka który w męskiej toalecie tamował krwawienie z nosa i Madlen która stała pod tą toaletą i najzwyczajniej w świecie miała wyrzuty sumienia .
- Boli ? – spytała opierając się o drzwi .
- A jak myślisz ? – jęknął nachylając się nad zlewem , zerknął na drzwi za którymi stała .
- I dobrze , miało boleć , zasłużyłeś! – krzyknęła trochę nie pewnie .
- No ale torbą po twarzy ? Nie przesadzasz ?
- No przepraszam , akurat to miałam w ręku ... – w jej głosie można było wyczuć skruchę .
- W sumie ja też przepraszam ..- przemył twarz zimna wodą i przetarł ręcznikiem .
- Za co ? – odsunęła się od drzwi bo właśnie wyszedł .
- Nigdy bym Cię nie wziął za żonę... –wycofał się szybko do klasy , bo w Madlen coś zaczęło się gotować .
Zamiast pójść na lekcję dziewczyna postanowiła zejść do szatni . Usiadła na ławeczce obok wieszaka z kurtkami, spojrzała na małe okienko wychodzące na zewnątrz z widokiem na szary już trawnik . Ludzie bardzo często czują się samotni, najczęściej w ogromnych instytucjach jak szkoły, wtedy cały świat wydaje się taki wielki a my tacy malutcy , jak włos w futrze , bez znaczenia , bo co może zmienić jeden włos ? Otóż może zmienić bardzo dużo.
- Czemu nie było Cię na lekcji ? - w szatni zrobiło się w jednej chwili bardzo tłoczno i głośno, Madlen podniosła na niego wzrok i bez chęci do rozmowy po prostu pokręciła głową wstała, zdjęła z wieszaka kurtkę i wyszła na zewnątrz o dziwo Trick nie poszedł za nią ani z nią.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

"-Ostatnia ławka nie gadać! "

piątek, 2.lutego.2007, 22:49

Przepraszam za brak notek , ale miałam półrocze i poprawy i naukę i głupie sprawdziany i załamanie nerwowe i się zakochałam i się odkochałam i ogólnie . Postaram się opowiedzieć na wszystkie komentarze i odwdzięczyć się za te ulubione ^^ A i dziękuje za niekiedy słowa krytyki ( za pochwały bardziej dziękuję :P)

-Maduś wstawaj do szkoły !
-Mamuś minutkę ...
-Już! –Madlen odczuła brak kołdry ... – kolega czeka już przed domem ,chyba zaspałaś !
-Hę ? – Podniosła zaspaną głowę i z trudem otworzyła oczy patrząc tępo w swoją mamę.
- No wstawaj ! Powiem mu żeby wszedł ...- wtedy zwinięta w kłębek na łóżku dziewczyna zerwała się jak oparzona .
- Nie ma mowy! – podbiegła do swojego okna z widokami na ulice i zaczęła krzyczeć – IDŹ SOBIE! JA NIE IDE NA PIERWSZĄ LEKCJE! –spojrzała w dół na chłopaka który machał jej entuzjastycznie .
- NIE SŁYSZAŁEŚ ?! IDŹ SOBIE! – krzyczała najgłośniej jak umiała .
Chłopak spojrzał tylko na zegarek i odwrócił wzrok w innym kierunku , jakby jej nie słyszał , po prostu czekał.
Dziewczyna trzasnęła oknem , co wywołało u jej mamy okrzyk wzburzenia ,warcząc coś pod nosem chwyciła za ubrała z krzesła i wyszła do łazienki .
Po dziesięciu minutach wyszła z łazienki ubrana i niedbale uczesana , to co niektórym dziewczyną zajmowało pół godziny , mianowicie układanie włosów , jej zajęło pięć minut , szczotka gumka i gotowe .
Trzaskając drzwiami od domu wyszła ze swoją torbą założoną na ramie , którą jej tata nazywał workiem na kartofle i spojrzała wściekle na porannego gościa .
- Już gotowa ? – Spojrzenie które zwykle budziło grozę , chłopak potraktował niezwykle obojętnie .
- Co ty sobie w ogóle myślisz co ?! – wzięła głęboki wdech i ruszyła szybkim krokiem ulicą .
- Ja ? – stał przez moment w miejscu i po krótkim zastanowieniu dobiegł do niej i wyrównał kroku. – Nie śpiesz się tak nie spóźnimy się , przyszedłem troszkę wcześniej .- powiedział bardzo łagodnie.
-Pff.... – odpowiedziała mu krótko nie zwalniając kroku.
- Jejku ... następnym razem zadzwonię ...
- Jeśli szukasz przyjaciół.... to szukaj gdzie indziej . – skwitowała .
- A co taka jesteś samotna i niedostępna ? Takie to wspaniałe ? - powiedział zgryźliwie czekając na jej reakcję .
Dziewczyna zwolniła nieco , wzięła głęboki wdech .
- O co Ci właściwie chodzi ? - jej ton głosu nieco złagodniał.
- O nic , po prostu nikogo tu nie znam , a ty jesteś moja sąsiadką .....
- .... co nie znaczy że tak po prostu możesz się władować do mojego poukładanego życia . – przerwała mu.
- No racja , te twoje życie ... hm , hm , hm ... – spojrzała na niego pytająco ale odpowiedzi nie uzyskała , otworzył jej bramkę prowadzącą do szkoły i gestem zaprosił do środka .
- Dzięki...- mruknęła i bardzo szybko wtopiła się w tłum uczniów , idących w tym samym kierunku .
Chyba nikt nie lubi chodzić do szkoły , Madlen nie była wyjątkiem , nie miała nic przeciwko edukacji , chodziło głównie o ludzi .
Każdy szedł swoją drogą , mijając innych , każdy swoją twarzą coś wyrażał i pogrążał się w egoistycznych myślach „moje , ja , musze, chcę” , mimo to że tak często się mijali nie patrzyli na siebie , czasami zbyt wysoko , czasami zbyt nisko mierzyli wzrokiem, każdy chciał być inny a był przez to taki sam .

Kiedy zadzwonił dzwonek korytarz szkolny całkowicie opustoszał wszyscy ruszyli wpajać w siebie wiedzę . Tak jak spodziewała się Madlen obok niej siadł nowy uczeń klasy pierwszej A Liceum Ogólnokształcącego w Nadziei .
Po krótkim przedstawieniu Trick Crow został bardzo ciepło przyjęty przez klasę , szczególnie przez część żeńską . Każda dziewczyna , nie licząc Madlen która wyglądała jak skazana na wygnanie , uśmiechała się kokieteryjnie do niego , on oczywiście nie pozostawał im dłużny .
-Mógłbyś przestać ? –warknęła w końcu na matematyce , kiedy Trick machał dyskretnie dłonią , prawdopodobnie przyszłej miss Europy Nastolatek ...
- No nie rozumiem o co Ci chodzi .... – zaczął przepisywać równanie kwadratowe z tablicy .
- Trzeba było usiąść koło niej ...- zaczęła się zastanawiać czy x należy do zbioru liczb rzeczywistych ...
- Już zazdrosna ?
W zeszycie Madlen pojawił się wielki kleks .
- Przeginasz...
- No co ?- rzucił niewinnie.-
- Ostatnia ławka nie gadać! – rozmowę zakończyła pani Kolec , przerywając przy tym tłumaczenie zadania . Większość klasy odwróciła się do tyłu i Madlen czuła na sobie spojrzenia przynajmniej dwudziestu osób... Dziewczyna wzięła wdech i udała że to prawdopodobnie nie o tą ławkę chodziło ,bo w tym właśnie momencie próbowała rozwiązać skomplikowane równanie które miało imię i nazwisko i siedziało obok.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

"Trick Crow do usług ..."

poniedziałek, 8.stycznia.2007, 19:07
-Eeeeee.. – Madlen zaczęła bardzo inteligentnie rozmowę.
-Witam – chłopak ze sklepu podniósł się na łokciach i uśmiechnął się do niej szeroko .
-Ta cześć... –dziewczyna wzięła głęboki wdech , dostarczając świeżą porcję tlenu dla mózgu i już zaczęła myśleć logicznie – sory ale... ja Cię... ale co ty właściwie tu robisz ? - może jednak z logiką nie miało to wiele wspólnego ..
-Wprowadziłem się obok .- odpowiedział krótko siadając już na łóżku i nadal uśmiechając się przechylił głowę w bok i czekał na reakcje dziewczyny .
-Aha . – przyjrzała się niespodziewanemu gościu i uświadomiła sobie że jest on także nieproszonym gościem . – ej ... ale koleś.. – żałowała ze użyła tego określenia ale miała całkowitą pustkę w głowie – to ze mieszkasz obok nie znaczy ze jak ja wracam ze sklepu... bo ty tam byłeś wcześniej ... i poszedłeś... i jesteś tu ... i kto Cię w ogóle wpuścił ?
- Twoja mama .- kolejna krótka odpowiedź . – chciałem się przywitać z sąsiadami, twoja mama powiedziała żebym poszedł na górę bo chciałaby żebym poznał jej córkę , no to jestem.
Madlen zacisnęła tylko zęby żeby na głos nie powiedzieć do siebie „ Dzięki mamo , teraz to jestem pewna ze mnie adoptowaliście”
-Fajnie to mnie poznałeś . – dziewczyna wsadziła dłonie do kieszeni .
- Będę mieszkał obok ...-stwierdził po chwili milczenia.
- Fajnie... – odpowiedziała wzruszając ramionami .
- Będę chodził do twojego liceum ... – chłopak obserwował ją teraz bardzo uważnie .
- Fajnie...- zaczęła interesować się swoim dywanem ..
- Do twojej klasy ...
- Fa.. CO ?!- obudziła się nagle . Madlen wiedziała co to znaczy a znaczyło to tyle że prawdopodobnie zajmie jedyne wolne miejsce w klasie , czyli obok niej , prawdopodobnie będzie szedł z nią do szkoły i możliwe ze dosiądzie się do samotnego stolika na stołówce czyli podsumowując naruszy jej samotność i indywidualność jak to sama nazywała .
- Nie cieszysz się ? – uśmiechał się ciągle ale teraz ten uśmiech był nieco inny trochę „wredny”
-Hę ? – parsknęła śmiechem .- Niby czemu ?
-No tak przystojny , inteligentny ....-zaczął wyliczać .
-Nie zapomnij skromny ...- uśmiechnęła się ironicznie .
-...o właśnie dzięki, skromny i tryskający urokiem chłopak jak ja będzie twoim sąsiadem ...- uśmiechając się pokazał wyjątkowo białe ząbki .
Dziewczyna uniosła lekko lewą brew .
-Mam się już śmiać ? –zastanowiła się chwilkę – a tak właściwie to jak masz na imię ?
- Trick Crow do usług . –skłonił lekko głowę.
- Znając życie moja mama powiedziała Ci już jak się nazywam , ile lat miałam kiedy wywaliłam się na czterokołowym rowerku i jaka to ja niby jestem aspołeczna .
- Madunia ?
Twarz Madlen zmieniła momentalnie kolor na czerwony , pierwszy raz chciała udusić swoją matkę gołymi rękami .
-Nazywam się MADLEN czyli M ,A , D, L, E, N – przeliterowała jeszcze żeby nie było żadnych wątpliwości .
- Aha ... Madlen .. ale Madunia też ładnie ... – zaczesał palcami swoją ciemną , długą grzywkę .
- Jeżeli kiedykolwiek publicznie użyjesz tego.... –zastanowiła się chwilę – ...tej nazwy , uduszę Cię zwłoki poćwiartuję , posolę , spalę i zakopię w ogródku.
- Straszne ... – zrobił udawana przerażoną minę , powoli wstał z jej łóżka i otrzepał spodnie .
- O już idziesz ... – nie ukrywała radości .
- No muszę ... musisz to jakoś przeżyć ...
- Ooooo... tak , będzie mi ciężko .... sam trafisz do drzwi ?–uśmiechnęła się mimowolnie .
- No pewnie ...
Trick zaczoł powoli schodzi z drabinki do jej pokoju , kiedy był już na dole dodał ..
- ...tylko wiesz w szafce z bielizną mogłabyś czasem posprzątać ...
Madlen tym razem zbladła na twarzy .
-Żartowałem ! – krzyknął z dołu.
Dziewczyna opadła na łóżko , na pościeli czuć jeszcze było lekki zapach męskich perfum, zamknęła oczy i po prostu zasnęła....


Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Początek

piątek, 29.grudnia.2006, 20:31
Cała ta historia zaczyna się w szarym miasteczku Nadzieja . Miasto to z nadzieją miało mało wspólnego ludzie byli bardzo podobni do siebie z wyrazu twarzy i sposobie chodzenia , ceniony był spokój i cisza którą tylko czasami zagłuszał przejeżdżający pociąg.
Niedaleko starego i zniszczonego dworca kolejowego w prawdopodobnie najmniej oświetlonym przez chłodne słonce miejscu , stał mały , prawie tak stary jak to miasto dom .
W tym właśnie domu najczęściej paliło się światło na strychu , mieszkała tam nastoletnia dziewczyna o imieniu Madlen . Madlen nie lubiła wychodzić z domu , ograniczała się do chodzenia do szkoły i ewentualnym sprzątaniu podwórka. Nie miała przyjaciół bo nie chciała ich mieć , posiadania przyjaciela było czymś w rodzaju odpowiedzialności a tego typu dziewczyna z tym słowem nie chciała mieć nic wspólnego .
Jej rodzina była jak każda , czyli nie potrafiła jej zrozumieć.
-Mamo ... ten świat jest taki szary i okrutny ... w każdej chwili mogę umrzeć - Madlen leżała na kanapie w salonie patrząc w sufit .- na przykład... zostanę potrącona przez tir .
-Maduś tu rzadko jeżdżą tiry idź do sklepu po cukier . –odpowiedziała jej łagodnym głosem mama .
Dziewczyna zsunęła się z kanapy , ubrała bluzę i wyszła z domu biorąc ze sobą portfel mamy.
Jak na listopad było całkiem ciepło , a raczej duszno i wilgotno , wystarczyłby jeden powiew chłodnego wiatru i spadł by deszcz . Madlen weszła do małego sklepiku niedaleko parku w którym tutejsi mieszkańcy wyprowadzali swoje psy .
-Dzień dobry – rzuciła od progu i stanęła do dwu osobowej kolejki .
- Jajka.... majonez...ta szynka dobra ? Wezmę jeszcze ....- wyliczała puszysta pani . Zaraz za nią stał młody wysoki chłopak , poprawił okulary i zerknął na Madlen kiedy ta akurat szeroko ziewała.
- Przeeepraszam – powiedziała zasłaniając sobie usta .
- Nic nie szkodzi ...- uśmiechnął się a kiedy przyszła jego kolej na składanie zamówienia odsunął się od lady i przepuścił dziewczynę.
- O dzięki..- burknęła – cukier proszę .
-Bardzo proszę ....bardzo rzadko jeżdżą tu tiry ...
-Że co ? –chłopak uśmiechnął się tylko i wyszedł ze sklepu.
Trudno opisać jaką minę miała wtedy Madlen ... stała tak przez dłuższa chwile z lekko otwartymi ustami aż w końcu ekspedientka odezwała się po raz trzeci
- 3.90 proszę pani....
Dziewczyna potrząsała głową , zapłaciła za cukier i wybiegła ze sklepu .
Na zewnątrz nikogo nie było , nie licząc miejscowego włóczęgi ale ludzie zwykle traktowali go jak powietrze , był ale nie było go widać .
-Dziwne .... bardzo dziwne ... – powiedziała do siebie – jeszcze bardziej dziwne niż dziwne....
Wracając do domu zauważyła na ulicy 1 grosz... stanęła na moment ale doszła do wniosku ze go nie podniesie , trudno powiedzieć czy akurat ten grosz miał przynieść jej szczęście ale pieniążek który zostawiła za sobą miał odmienić w jakiś sposób jej życie .
Wchodząc do domu zdjęła buty , na stole położyła cukier i portfel krzycząc „Już jestem” , jak zwykle weszła na górę po schodach i po drabinie do swojego pokoju na strychu .
I jak zwykle chciała rzucić się na swoje lóżko ale ktoś już na nim leżał .
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

ZACZYNAM :P

piątek, 29.grudnia.2006, 17:38
No i w końcu wróciłam do pisania ... znaczy dopiero zaczne pisać... ale tyle juz tych opowiadań za mną że trudno sie połapać , ale że ja twórcza dziewczynka jestem zaczynam nowe ( nie kończąc starych a co!) Co będzię to będzię zachęcam do czytania ale nie ponosze kosztów leczenia (ewentualne urazy psychiczne ...)

Z poważaniem Ester vel MagdaLenka
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:



Tylko dla: | aniol-stroz|
Zrobiła: | Magdalenka -kiedyś Ester|
Grafika:|Deviantart|